niedziela, 13 kwietnia 2014

Króliczek wędruje do ...


 W powietrzu unosi się zapach wiosny i słońca.  Odebrane świadectwo potwierdzające dopiero co zdobyte kwalifikacje  wisi na  tablicy z domowymi newsami -  między kartką z datą następnej wizyty u dentysty a rachunkami za łopatkę i  śmietanę. Moje zmęczenie wywołane brakiem wolnych weekendów i kłopotami w pracy  sięga zenitu i  - szczerze powiedziawszy - zaczynam się łapać na myśli, że zbliżające się święta niewiele mnie obchodzą : /

**********************

  Czas  na  wyniki wiosennego candy, bo  - jak już napisałam  -  zależy mi, żeby królik dotarł do zwyciężczyni jeszcze przed świętami.  And the winner is ...

...  Dominika z bloga Przy kasztanowej alei.   Gratuluję : D ( i proszę o kontakt ).



Dziękuję wszystkim za udział w zabawie i do ... sklikania ! Pozdrawiam - M.

**********************
PS - Dziękuję też za każdy wpis pod poprzednim postem. Po prostu ... chce się żyć  : ) Mimo wszystko.
 
 


poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Przedsmak



Krótko i nietypowo.  Przedświątecznie, choć nastrój diabli wzięli. I sens zabrali też. Jak w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek  ? Hmmm... to chyba jedno z najtrudniejszych teraz  pytań. Mimo wszystko, wbrew i pod prąd  - mały przedsmak świątecznych dekoracji. Bez nastroju. Bo go diabli wzięli... Ale warto, choćby dla siebie.


  

 ***********************
W najbliższą sobotę,  12 kwietnia, upływa termin zgłoszeń w  wiosennym candy
Zapraszam :)   


Z kompletnym chaosem w głowie -  pozdrawiam - M.


***********************

Powoli gromadzę świąteczne ozdoby. Przypadkowo i bez pomysłu. Kierunek ? Biało, porcelanowo, w naturalnych barwach. Tak, jak lubię. Co z tego powstanie ? Pewnie świąteczny klimat ... ; )

niedziela, 30 marca 2014

Deklaracja




Smak kawy pitej o poranku. Ciche tykanie zegara. Spokój. Wyjątkowy, niespieszny czas. Tylko dla mnie. Dlaczego akurat dziś jest  tak niecodziennie i inaczej ? To moja pierwsza wolna niedziela od ... prawie dwóch miesięcy ! Zdałam  wszystkie egzaminy, zostało jeszcze  tylko kilka zaliczeń. Mój nr 1 na liście spraw do załatwienia w tym roku nabiera realnych kształtów .... 12 kwietnia mam ostatnie zajęcia (... uffff .... ). Z tego samego powodu też  - kompletnie nie mam czasu na nic. Balkon czeka na chwilę uwagi, zbliżające  się Święta dopominają się  o wstępne przygotowania i pierwsze decyzje.


 
 Hmmm ... Zupełnie już nie pamiętam, jak to jest mieć czas i móc się poświęcić przyjemnościom. Nie pamiętam też, kiedy ostatnio coś pomalowałam, przestawiłam czy zmieniłam. Coraz częściej wyłącznie  głośno myślę na blogu i piszę o sprawach mało popularnych i kontrowersyjnych ; ) Ale to pomaga. Mnie. Tu jest  moje  miejsce na dystans i wnioski.  Bezrefleksyjność zabija. A ja bronię się przed tym z całych sił.  Dlatego w drodze ..., w przerwie ... i w oczekiwaniu ... - zastanawiam się nad wieloma sprawami, podglądam, staram się zrozumieć . Piszę o wnętrzu, również własnym.  Ale ja już  obiecuję poprawę , brak marudzenia. Więcej aranżacji i domu. Mniej mnie samej, więcej zmian, nowości i zdjęć mleka pitego przez modną słomkę ... :P 



Pozdrawiam - M.    No i przypominam o trwającym candy ! (  ... i byle do Świąt ! ... )



poniedziałek, 24 marca 2014

Ludzie



Codziennie spotykam dziesiątki ludzi. Mijam, wymijam, przechodzę mimo i obok. Często ich nawet nie zauważam, ignoruję, czasami odwracam głowę. Kogoś potrącę, komuś ustąpię miejsca, zapytam o godzinę,  pomogę zebrać rozsypane zakupy. Rzadko stwarzam więzi. Chełpię się samowystarczalnością. Nie zastanawiam się wcale nad tym, czy spotkani przypadkowo ludzie są mi do czegoś potrzebni, czy mają wpływ na moje życie ?  A może mężczyzna, którego właśnie mijam,  wypieka  moje ulubione bułki z ziarnami dyni ? Bojąc się kłopotliwych i niewygodnych  pytań  chowam się  w swoją codzienność, gonię uciekające, zaciskam dłonie, by nie wypuścić wymykających się z rąk spraw. Szukam odpowiedzi na zadawane sobie samej pytania.

  
 Każdy z nas jest inny. Złożony. Z indywidualnych i tylko swoich cech. Z różnego podejścia, punktu widzenia, planów na przyszłość i życiowych priorytetów. Każdy z nas inaczej postrzega rzeczywistość, ma różny próg wrażliwości, inaczej widzi kolory. Swoją innością uczy pozostałych - pokory, szacunku dla odmienności i dla krańcowo różnych poglądów na ten sam temat. Akceptacji . Lubię takie konfrontacje. Brak oczywistych rozwiązań i różnicę zdań. Dlaczego ? Bo nie pozwalają mi tkwić w błędnym przekonaniu o własnej nieomylności.  Zmuszają do  myślenia. Do  zadawania pytań  - sobie i nie - sobie - i do ponownego definiowania otaczającego mnie świata.  Lubię spotkania z ludźmi i podsłuchiwanie ich myśli. Podpatrywanie autentycznych, a nie wystudiowanych i wyćwiczonych  przed lustrem gestów i min. Wiele mówią o człowieku. O jego przeżyciach i doświadczeniach . Zdradzają skłonności i głęboko ukryte pragnienia.



Spotykając codziennie dziesiątki ludzi -  uczę się każdego dnia. Pokory, szacunku i akceptacji. Staram się korzystać z cudzych doświadczeń, wczuwam się w cudze emocje i staram się patrzeć cudzymi oczami.  Po co ? By zrozumieć innych. By nie zgrzeszyć zbyt płytką, krzywdzącą oceną i nie ulec pokusie oznaczania etykietkami . Ludzkiej skłonności do szufladkowania i banalnej klasyfikacji. Im dłużej przebywam z innymi ludźmi, tym bardziej staje się oczywiste , że przede mną  jeszcze bardzo dużo do odkrycia. W sobie i w innych. Jedno jest pewne - jestem sumą spotkań , rozmów i zdarzeń.  Czy tego chcę, czy nie - każdy człowiek odciska na mnie swoje piętno. Najważniejsze - umieć mądrze to wykorzystać i zabrać ze sobą tylko to, co najcenniejsze.


Pozdrawiam - M.

*****************************
   Mam nadzieję, że Was nie zamęczyłam tym postem ; ) Ot, efekt bardzo pracowitego i ciężkiego tygodnia :P   ...  i podglądania ludzi... Tydzień tygodniem, ale weekend to dopiero obfitował w emocje --> miałam  dwa egzaminy ( oba zdane na pięć ! ) -  stąd chęć odreagowania ; )
A teraz troszkę lżej .... ; )  - przypominam o wciąż trwających zapisach na wiosenne candy
( klik ! ) No i jeszcze bohaterowie pierwszego planu - cudne pudełka od Agnieszki  ( pewnie wszyscy znają jej sklepik, a tych, którzy jeszcze tam nie byli, odsyłam na stronę Agnetha.Home ).  Hmmm... chyba ekspozytor  z nowego katalogu byłby dobrym dopełnieniem całości ...


sobota, 15 marca 2014

Wiosenne candy

 
Szaro, wietrznie, deszczowo...  Brrrrr ! ....Na poprawę humoru i po to, żeby powiedzieć   Wam "dziękuję"  - za Waszą obecność, za komentarze  - przygotowałam  wiosenne candy . Dla wszystkich chętnych  ( ... mam nadzieję, że tacy będą ... )  mam białe, porcelitowe  naczynko z przykrywką w kształcie zająca ( wymiary 20 x 15 x 14  ).W sam raz na zbliżające się święta ; ) Samo w sobie jest już ciekawą dekoracją ( ... na kuchennym blacie, parapecie czy na półce w kredensie...  ) . Na co dzień można przechowywać w nim np. jajka, a na wielkanocnym stole  może pełnić rolę salaterki na pyszną sałatkę, sosjerki  albo ... doniczki na ulubione przez Was roślinki. Pole do popisu ( i wyobraźni ) - spore. Oszczędna forma gwarantuje wpisanie się  w każdą stylistykę. Wszystko zależy od przeznaczenia i dodatków. No i od osobowości właściciela   ; )  
 


Zasady :

1. Do zabawy zapraszam blogerów i osoby anonimowe ( w tym drugim przypadku proszę pamiętać o podaniu  e -  maila ! ).
2. Chęć udziału  potwierdzamy w komentarzu pod postem.
3. Osoby biorące udział w zabawie proszę o umieszczenie na pasku bocznym swojego bloga podlinkowanego banera do candy  ( poniższe zdjęcie ).
4. Będzie mi bardzo miło, jeśli  zgłaszający się do zabawy zechcą pozostać ze mną troszkę dłużej i ... dołączą do grona Obserwatorów.
5. Czas trwania zapisów -- >  15 marca - 12 kwietnia 2014 r.  Wyniki ? na tyle szybko, by zdążyć przed świętami ... ; )


 

Pozdrawiam i zapraszam - M.


 

czwartek, 13 marca 2014

Telefon



 Późne piątkowe popołudnie. Nagły dźwięk telefonu wyrywa mnie ze snu. Tak mnie boli głowa ! ... Nieznany numer na wyświetlaczu  nie zachęca  do odebrania połączenia. Chowam się z powrotem pod koc. Przyciskam dłonie do uszu, starając się  stłumić dobiegający z oddali sygnał. Odebrać ?...  Nie odebrać ?...  Telefon dzwoni coraz bardziej natarczywie. Wygrywana głośno melodia  staje się naprawdę nie do zniesienia ! Czuję, że znienawidzony dźwięk zaczyna wiercić ogromną dziurę w mojej głowie ... Odebrać ?...  Nie odebrać ?...  Wszystko jedno - byle tylko  wreszcie zapanował  święty spokój !


*************************

Tak ?... Słucham !...  Dzień  dobry... planujemy... cykl prezentujący balkony laureatek... na prośbę czytelników ... czy zgadza się pani ? ... Tak, tak ...  zdjęcie balkonu ukaże się w kwietniowym wydaniu.... Dziękuję !...  Do usłyszenia ! ...


*************************

Przez dłuższą chwilę z niedowierzaniem przyglądam się trzymanemu w dłoni telefonowi...

***  
Zawsze myślałam, że takie rzeczy spotykają wyłącznie innych. Czy zazdrościłam ? Raczej nie, bo nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić, że mogłabym być na ich miejscu. Tych lepszych, niebywale zdolnych. Przyglądałam się im więc - stojącym na piedestałach sławy, popularności i talentu. Z niekłamanym podziwem przeglądałam strony kolorowych czasopism, czytałam newsy i słuchałam o sukcesach, zwycięstwach, umiejętnościach. A dziś ?  Ustawiam się cichutko na końcu długiego szeregu dobrze znanych blogerek. Przeglądam kwietniowy numer "Mojego Mieszkania"   i z wielką dumą patrzę  na mój miejski ogród . Na trzecim piętrze. W jednym z ulubionych miesięczników. I czuję, że  znów mam skrzydła u ramion, które ze szczęścia unoszą do nieba
Pozdrawiam - M.



PS -  Pierwszy raz o konkursie   pisałam  tu  -->  klik ! Zajrzyjcie też koniecznie do kwietniowego numeru "Mojego Mieszkania" - jest naprawdę wyjątkowy .


niedziela, 2 marca 2014

Wygrana



Białe tulipany. Troszkę wiosny w zasięgu ręki. Subtelny zapach, ulubiony zestaw kolorów. Magia drobnych zmian, znaczących czasami dużo więcej, niż spektakularne posunięcia w kwestii mebli czy odcienia ścian.
  
 Lubię takie detale i ich wyjątkową moc wpływania na klimat domu. Kilka maleńkich zmian przede mną . Zaplanowanych już dawno, narysowanych, opisanych, dostosowanych do mnie i niekoniecznie będących ostatnim krzykiem wnętrzarskiej mody. Za to moich. Takich, które sprawią, że pokocham to moje miejsce jeszcze bardziej. Lada dzień pierwsze z nich powinny być już u mnie : )

************************
   
I jeszcze tytułowa wygrana  w candy  u Wioli z bloga Pod numerem czwartym  
( zajrzyjcie tam koniecznie ! spod ręki Wioli wychodzą prawdziwe cuda )
aniołek. Kilka dni temu  przyniósł go listonosz. Ma gruby rudy warkocz i wełnianą sukienkę. Wygląda tak, jakby był ze mną od zawsze. Jakby uszyty został z myślą o konkretnym miejscu. Wiolu - dziękuję :)

 

Pozdrawiam  - M.


sobota, 22 lutego 2014

M.


 
Dziękuję. Za cierpliwość, wyrozumiałość, uśmiech i łzy. Za pełną skalę uczuć i emocji. Troskę  i  beztroskę. Za spojrzenie dające do zrozumienia, że przecież wszystko się doskonale rozumie. Herbatę z sokiem malinowym - gdy trzeba - i kwiaty - gdy nie trzeba. Wspólne dojrzewanie do siebie i szukanie mądrych kompromisów. Ból, który pomógł odkryć prawdę o sobie i poznać granice wytrzymałości , zrozumieć bezmiar uczucia. I jeszcze za pewność i  poczucie bezpieczeństwa. Za ciszę chwilami nabrzmiałą żalem i słowa ciężkie od znaczeń. Przyjaźń, bez której by mnie nie było. Miłość odmienianą przez wszystkie pory roku i nastroje. Czasami trudną i bardzo wymagającą. A czasami jak cytat z filmu romantycznego. Zupełnie jednak inną, niż ta na przesłodzonych, różowych kartkach walentynkowych. Ale za to prawdziwą i dojrzałą. Na co dzień, nie tylko od święta. Dziękuję.


Pozdrawiam - M.
***********************************
PS - Dziś podejście drugie, nie - uzupełnione. Aktualne, mimo że pierwotnie datowane na 14 lutego.

niedziela, 16 lutego 2014

Butelkowe zauroczenie

 
 
Ostatnie chwile niecnierobienia. Od kołowrotu codzienności dzieli mnie tylko kilka rozdziałów "Listu w butelce"  Nicholasa Sparksa. Moje butelkowe zauroczenie. Zainspirowana innymi blogami od dłuższego czasu rozglądałam się za dużymi butlami. Kolorowymi,  zamiast wazonu i w opozycji do niego. Znalazłam podobne, ale  całkiem przezroczyste, bo uznałam, że takie będą najbardziej moje. W butelkach stojących na stoliku obok kanapy - gałązki eukaliptusa zamiast pełnego uczuć listu. Nie szkodzi. ...listki roztarte lekko między palcami pachną nieziemsko !
 
***************
 
Czas wracać do codzienności ; ) Zaraz, zaraz ... najpierw trzeba  zajrzeć do kalendarza i sprawdzić, co jest w planach na nadchodzący tydzień ?
 
 
Pozdrawiam - M.


 

wtorek, 11 lutego 2014

Egoizm

 
 
Kolejny słoneczny dzień. Uśmiechnięty. Leniwy. Z książką  (  "Woda dla słoni" Sary Gruen - polecam ! ) i z zakupowymi planami na najbliższe tygodnie. Z dobrym filmem i nielimitowanym dostępem do ciepłego koca ... Spokojny. Lubię takie dni. Lubię zaspany budzik i brak pośpiechu. Lubię notes oklejony karteczkami przypominającymi o zrobieniu różnych rzeczy   -  ale   ...  bez określonego terminu. Zrobią się przecież - same, kiedyś ... Lubię błogie poczucie bezkarności. I świadomość, że niczego nie muszę ; )


Jeszcze kilka lat temu taki stan rzeczy był nie do pomyślenia ! Jedynym słusznym sposobem funkcjonowania był ciągły pośpiech. I przekonanie -  że muszę, że  powinnam, że trzeba. Praca, przedszkole, świetlica, stosy papierów. Kursy, szkolenia, dom, tony dokumentacji do teczki z awansem... I wyrzuty sumienia na samą myśl o wygodnym fotelu i miękkiej poduszce. Kierat zobowiązań  i  ambicji. Ślepy zaułek. Bezduszny mechanizm wymagający ciągłej dyspozycyjności, wyrabiania się  na czas i jedynie słusznych rozliczeń - " in plus ". Ale do pewnego momentu - do chwili, kiedy odebrany po dwóch tygodniach od mojej operacji wynik badania histopatologicznego wyraźnie dał mi do zrozumienia, że ... mogę mieć plany na przyszłość. Tyle tylko, że ta przyszłość powinna być już  zupełnie inna.


Zmądrzałam.  Teraz bezustannie uczę się szukać w tym, co się wokół mnie dzieje, samych pozytywów. Uczę się w codziennym zabieganiu znajdować małą chwilę wyłącznie dla siebie. Uczę się cieszyć z drobiazgów, choćby z kolejnego już słonecznego dnia. Uśmiechniętego. Leniwego.  Chwilami jeszcze zwycięża we mnie ten dziwny brak rozsądku i troski o siebie samą. No cóż, nie  tak łatwo  zmienić swoje nastawienie do życia i głęboko zakorzenione przekonanie, że dbanie o siebie, to przecież zwykły egoizm...
 
 
Pozdrawiam - M.


 
************************
Mały powiew wiosny dzięki drobnym kwiatom. Białym, ale  trochę ... różu jest już w planach ... Tak, tak ! ... ale tylko odrobinę. I mam nadzieję, że w dobrym wydaniu ; ) Tyle się mówi o tym kolorze, że nie sposób nie zauważyć, że to kolor nadchodzącej wiosny ! Tymczasem mam coś dla Was, posłuchajcie koniecznie  - cudowne połączenie dwóch przepięknych utworów w niesamowitym wykonaniu. Doładujcie się pozytywnie na resztę dnia  --> klik ! ( teledysk to fragmenty świetnego filmu "Joe Black" - polecam baaaardzo, bo to wyjątkowo   mądrze opowiedziana  historia o afirmacji życia ).