Moja zabawa w ogrodnika pomału dobiega końca. Większość roślin jednorocznych już zasadziłam, odświeżyłam donice, iglaki dostały odpowiedni nawóz. Jeszcze tylko poduchy na fotele ( a z tym, niestety, wiąże się wyprawa do Ikea, której w moim mieście nie ma, więc - oczywiście - błaganie M. o wyjazd ; diabli wiedzą, ile to potrwa ... ) i zagospodarowanie stolika.
Mam dwie odmiany hortensji. Nareszcie ! Płatki jednej z nich są całkiem gładkie na brzegach, drugiej - karbowane. Obie wyglądaja zjawiskowo ( ale o tym, że te kwiaty tak się prezentują, na pewno już wiecie ...dla mnie to odkrycie! ). Problem w tym , że tak mi dobrze z nimi , że nie wystawiłam ich jeszcze na balkon ; ) - a tam miały stać ! Pasują jakoś tak ... albo mnie z nimi tak majowo ? Jak znam siebie, to skończy się to kupieniem kolejnych dwóch, tym razem już na pewno z przeznaczeniem na balkon ( ?! ).
Pozdrawiam - M. ( niecierpkom też tak jakoś niespieszno na powietrze... )