niedziela, 25 stycznia 2015

Przykrótkie myśli




 
Są takie chwile, kiedy między jednym napisanym tekstem a drugim wyobrażonym słowem myśli stają się najzwyczajniej w świecie trochę przykrótkie. Zbyt kuse na wielkie sprawy i jeszcze większe problemy.  Są momenty, gdy ubrany przed wyjściem z domu uśmiech nagle zaczyna uwierać. Nie tak łatwo go usunąć, choć wiem, że  nie jest prawdziwy -  nie pasuje do właśnie komentowanych przez innych wydarzeń. Gdy zrzucona z siebie złość  nie odpełza na tyle daleko, by można było odetchnąć z ulgą. Gdy człowiek  - bezwiednie i zupełnie nie - chcący - zaczyna nasiąkać niewygodnymi emocjami serwisów informacyjnych, a statystyka dzienna przeraża amplitudą coraz wyższych wzlotów  i  bolesnych  spadków aż na samo dno. Właśnie wtedy ukrywam pod pozorem  niewzruszenia to, co bardziej we mnie  wrażliwe i  niedotykalne dla innych. Chowam się  za niedoskonałą grą i wyuczoną przed lustrem miną, by bronić miękkiego od uczuć środka. Unikać ciosów zadawanych prze kolejne polityczne absurdy. Robię jednocześnie mądre miny wszystkowiedzących znawców tematu i bezmyślnie potakuję głową pełną wątpliwości i pytań, na które nie znajduję odpowiedzi. Zmieniam zdanie jak rękawiczki, zależnie od temperatury otoczenia i gwałtowności emocjonalnych burz. Na szczęście -  u siebie mogę  być sobą. Wyłączyć radio  i krzyczący newsami telewizor. Odsłonić moje niedotykalne i pozwolić sobie  -  na bardzo świadomy dystans od pełnego afer i przekrętów świata polityki czy wywołujących kontrowersje pigułek o specyficznych właściwościach. Na piękną codzienność ze wszystkimi smakami życia. Na przykrótkie myśli, które nie rażą nikogo.


Pozdrawiam - M.



************

Wciąż jestem pełna rozterek i wątpliwości. Waham się i próbuję zebrać na odwagę.  W czym rzecz ? Blog Roku 2014. No właśnie.W tym przypadku moje myśli też okazują się przykrótkie.


************

 * Pięć godzin później - zgłosiłam !
 

wtorek, 6 stycznia 2015

360 nowych powodów



Przede mną blisko 360 codziennie  odkrywanych powodów, by czuć odpowiedzialność. Za siebie i za innych. Za kanapkę zrobioną na czas i to jeszcze koniecznie bez skórki na szynce, bo wiesz, mamo, że inaczej przecież nie zjem. Za odpytane lekcje i niedopytane znaki zapytania i zastanowienia. Za odpowiedzialne odpowiedzi o sedno i celowość codziennych spraw. Za nas. 




Przede mną 360 zamyśleń nad naszą niecodzienną codziennością. Tyleż samo  powodów do otworzenia książki i nieprzeczytania do ostatniego słowa kolejnego rozdziału, bo dziś już po prostu nie dam rady. Oderwania od ciepłej poduszki ciężkiej od niedokończonego snu głowy. Wsłuchiwania się w oddech domu. Pilnowania, by parzona wcale  nie dla siebie herbata  - w tym niepoprawnie dużym kubku -  miała tą najbardziej ulubioną  ilość cukru i soku malinowego. Gotowania czasami trzech różnie smacznych dań. Intymności szeptu, zbyt głośnej chwilami argumentacji, zadziwień między nami i  zaskoczeń. 360 powodów do rozczarowań i całkiem niepoprawnych marzeń. Nowych. I tylko moich.






Pozdrawiam - M.




*******************

PS - Ten piękny kalendarz na 2015 można znaleźć tu  - klik ! Polecam.



środa, 31 grudnia 2014

Na ten Nowy Rok



Dziś będzie jak co roku - bez podsumowań i wyciągania wniosków. Bez wartościowania -  ani in plus, ani in minus. Bez stukania obcasami, połyskliwej sukienki i confetti we włosach. I bez dalekosiężnych planów też. Bez rozczarowań związanych z niedotrzymaniem złożonych  pod noworocznym niebem obietnic. Bez stresu wywołanego niemożnością kupienia tego czy owego, które przecież kupione będzie tak czy siak. Ale później, po okazyjnej cenie. 



Bez postanowień spisanych na krzywo wyrwanej kartce -  że w tym roku to już na pewno.  Że będzie lepiej i więcej. Dalej, mądrzej, ciekawiej. Bez zdecydowanie przereklamowanych i jednakowych na każdym kanale sylwestrowych programów, które oferują najnowsze hity sprzed kilku sezonów. 




No to jak w końcu będzie ? Na pewno według potrzeb. Z gotowością do ciągłego przyjmowania  - z pokorą i na bieżąco -  wszelkich za i przeciw. Tych z górki i pod górkę też. Z przekonaniem, że głową muru pewnie nie przebiję, ale za to  z wiarą , że jednak podołam. Że dam radę -  dla siebie i dla innych. Bo przecież dobrze już wiem, że nawet jeśli życie wyrzuci mnie drzwiami, to zawsze jeszcze mogę wejść oknem. I dalej być na bieżąco !




Dziękuję Wam za Waszą obecność,  dzięki Wam ten blog żyje.

********************

Samych radosnych i szalonych chwil ;)
Szczęśliwego Nowego Roku !



********************


Pozdrawiam serdecznie - M. 


wtorek, 30 grudnia 2014

Grudniowe popołudnie



Grudniowe popołudnie pije pachnącą piernikiem herbatę i z wielkiego słoja podjada ciastka o korzennym smaku świąt. 


Jest zimowo rozleniwione i ma zmarznięty od chłodnej szyby nos.

 

Stara się  zatrzymać każdą chwilę pod wirującą mu nad głową papierową gwiazdą. 

 
Poza grubym swetrem i ciepłymi skarpetami nie ubiera niczego w słowa


Bez żadnych wyrzutów sumienia pozwala też, żeby czas przelatywał mu przez palce, a załatwienie wszelkich ważnych spraw niefrasobliwie odkłada na potem.   
 



Jeszcze nie przejmuje się żadną z diet, bo przecież na pewno ze wszystkim zdąży.


  ... i uparcie szuka w sobie dziecka.  




W grudniowe przed - południe pozdrawiam, ale jeszcze nie składam życzeń ;)  Do jutra ! - M.




 ***********************

PS - Między gwiazdami zawiesiłam świetne eko-bombki ze sklepiku Magdy. Wyglądają naprawdę pięknie ! Zajrzyjcie do Mile Maison  !


piątek, 26 grudnia 2014

Bardzo cicha noc





Teraz już wiem, że Bóg się rodzi w absolutnej ciszy. Tej wewnętrznej. Wtedy, gdy panuje naprawdę bardzo cicha noc. W pełnych emocji słowach. W uśmiechuzrozumieniu. W braku pośpiechu i w spokoju. W przełamanym z drugim człowiekiem opłatku i  w białych okruszkach życzeń w dłoni.





Przy stole nakrytym obrusem i dobrym słowem. We wspólnie śpiewanej kolędzie. Wtedy, gdy skraca się odległość między ludźmi budowana codziennie  zapominanym uśmiechem i dawno  nieokazywaną miłością.




*********************

Gdy udało mi się  postawić ostatnią kropkę nad szykowaną wieczerzą, gdy zapanowała bardzo cicha i bardzo  święta noc, gdy wszyscy pasterze udali się już do szopy, a  aniołowie wyśpiewali "gloria in excelsis Deo" - wtedy  przyszło prawdziwe Boże Narodzenie.




Pozdrawiam  - M.   ...  i posłuchajcie -->  klik  !


*******************


PS - do  stroików wykorzystałam grafikę Karmelki z bloga Karmelowa Kraina Zajrzyjcie koniecznie, Karmelka szyje śliczne poduchy ! --> klik !


*******************


wtorek, 23 grudnia 2014

Już !




Już czas ! Czas na ludzki głos, choć jeszcze wczoraj wszyscy patrzyli na siebie wilkiem.  Czas wpuścić  -  nie tylko do domu  -  czekające tuż za oknem Święta. Czas na życzenia, stajenkę i wzruszenie. Korzenny smak pierników. Tymczasem jeszcze na patelni swoją historię opowiada kolejna porcja grzybowego farszu. Jeszcze dom pełen jest zapachu gałki muszkatołowej przekonanej o swojej wyjątkowości  w natłoku składników i przypraw. Karppierogi i pomieszkujące razem z grzybkami śledzie - czekają w lodówce na swój wielki debiut w towarzystwie wystrojonej na okoliczność Świąt choinki. Jeszcze tylko mała kropka nad szykowaną na jutro uroczystą wieczerzą   .....  i  już





************************

Radosnych, pełnych prawdziwej magii Świąt Bożego Narodzenia !

************************




Pozdrawiam - M.






sobota, 20 grudnia 2014

Nieczynne do odwołania





 **********************

 Co wypełnia mi czas na chwilę przed czwartą niedzielą adwentu ?  Sprzątanie. Mieszkania i siebie. Zakupy. Gotowanie - zgodnie z zamówieniem i według osobistych upodobań. I coraz dłuższa lista tych najważniejszych  do przygotowania rzeczy, bez których święta po prostu nie przyjdą. Smaki, zapachy, dekoracje. Pomysły na siebie i wyjątkowo świąteczny klimat. Choinka, która wciąż tak naprawdę jest w lesie. Z dwoma różnymi kolorami lampek, choć  miało być zupełnie monochromatycznie i jak zwykle na biało.  Czas  znikający  gdzieś między drugą a trzecią zapaloną adwentowi świecą. Świąteczny karp, który nawet jeszcze w wannie nie pływa. Podział prac i obowiązków nieprzekładający  się na działanie. Plany wcale niekonkretne i nie do końca też skrupulatnie realizowane.  Jeszcze niezbudowany most do drugiego człowieka. Dlaczego ? Po prostu -  nieczynne. Do odwołania. A   tymczasem Trzej Królowie  obok mnie już są ...


*********************




Z placu boju pozdrawiam - M.